Agro Serwis
Tekst i zdjęcia: Mira Dzięgielewska, Mirosław Jobda i Grzegorz Milewski

Pod znakiem Revusa – nowo zarejestrowanego fungicydu do zwalczania zarazy ziemniaka – upłynął tegoroczny, VII już z kolei „Dzień Ziemniaka” w Żelaznej k. Skierniewic, zorganizowany przez tamtejszy Rolniczy Zakład Doświadczalny SGGW oraz firmę agrochemiczną Syngenta. Jak zwykle, to doroczne spotkanie w ośrodku znanym z profesjonalnej uprawy ziemniaków, głównie na potrzeby przetwórstwa spożywczego, przyciągnęło liczną grupę producentów, doceniających rolę nowości agrotechnicznych i technologicznych w podnoszeniu efektywności produkcji tych ziemiopłodów. W okolicznościowej konferencji i polowej prezentacji wzięli udział przedstawiciele kierownictwa SGGW z jej rektorem, prof. Alojzym Szymańskim, firmy Syngenta Crop Protection w Polsce – dyrektor generalny Manfred Hudetz i dyrektor marketingu Elias Partyka oraz reprezentanci władz administracyjnych i samorządowych z wicewojewodą łódzkim Krystyną Ozgą.
Revus 250 SC zawiera bardzo długo i skutecznie działającą, a dotychczas niestosowaną substancję aktywną o nazwie mandipropamid, która stwarza nowe możliwości w układaniu programów ochrony przed coraz agresywniejszymi – i uodporniającymi się na dłużej stosowane fungicydy – nowymi rasami zarazy. Atakują one plantacje ziemniaków znacznie wcześniej niż kiedyś, wyrządzając duże szkody gospodarcze. Tymczasem pole ziemniaków w Żelaznej, chronionych w środkowej fazie wegetacji właśnie Revusem, w połowie lipca było wciąż intensywnie zielone, bez widocznych oznak porażenia zarazą, co zapowiadało wysoki i dobry jakościowo plon.

Marek Szczepański z Syngenta Crop Protection podkreślił, że dysponowanie Revusem praktycznie też uniezależnia ochronę plantacji od pogody i padających deszczów, co okazało się tak ważne w tym sezonie. Już po godzinie od oprysku preparat chroni ziemniaki przed zarazą i nie pozwala się zmyć z rośliny nawet przez silny deszcz. Sprawia to specjalna formulacja, dzięki której preparat bardzo szybko wiąże się z woskiem i stopniowo przenika do tkanek, aż do spodniej części liści. Syngenta zaleca stosowanie Revusa w jednorazowej dawce 0,6 l/ha i maksymalnie 3 razy po sobie, tak by opryski tym fungicydem nie stanowiły więcej niż 50% wszystkich zabiegów w sezonie. Dobór preparatów jest tutaj ułatwiony, gdyż Revus nie zawiera często stosowanej w fungicydach ziemniaczanych substancji aktywnej – mankozebu.
Revus to – jak zapewnił przedstawiciel firmy Syngenta – produkt nowoczesny, polecany do stosowania w wygodnej, małej dawce, bezpieczny dla ziemniaków i konsumenta, gdyż nie pozostawia praktycznie żadnych pozostałości, a zatem jest przyjazny także dla środowiska i dla wykonującego zabiegi z jego udziałem. Karencja po zastosowaniu tego fungicydu wynosi zaledwie 3 dni. Preparat działa kontaktowo i wgłębnie. Szczególnie przydatny jest wtedy, gdy ziemniaki wykształciły już w pełni część naziemną, która jak najdłużej powinna być zielona, aby roślina mogła zbudować wysoki plon.

Omawiając działanie Revusa na zielonej plantacji ziemniaków, przedstawiciele regionalni Syngenta Crop Protection – Janusz Malanowski i Roman Parzych – wyjaśnili, że fungicyd ten został wykorzystany w tzw. drugiej fazie rozwoju ziemniaków, przejmując „pałeczkę” od szeroko znanego preparatu Ridomil Gold MZ68 WG. Ten bardzo szybko wnikający i doskonale rozprzestrzeniający się w roślinie fungicyd systemiczny zapewnia, głównie „od środka” skuteczną ochronę nowym przyrostom w okresie, gdy rośliny ziemniaka intensywnie rosną. Ridomil Gold użyty był na tej plantacji dwukrotnie: 1 i 15 czerwca w jednorazowej dawce 2 kg/ha, a następnie 23 i 30 czerwca oraz 6 lipca wykonano trzykrotnie zabiegi Revusem w dawce po 0,6 l/ha, zwracając baczną uwagę na to, by nie wystąpiły „luki” między zabiegami. Natomiast od 13 lipca dalszą ochronę plantacji przed zarazą powierzono fungicydowi o działaniu kontaktowym Altima 500, który znany jest z bardzo wysokiej skuteczności w zabezpieczaniu części nadziemnych i podziemnych roślin ziemniaka m.in. przed zarodnikami pływkowymi. Są one szczególnie groźne właśnie w trzeciej fazie wegetacji, gdy ziemniaki kwitną i zaczynają dojrzewać bulwy. Porażenie zarodnikami pływkowymi, które łatwo i niezwykle szybko przemieszczają się z kroplami deszczu, a nawet rosy, obniża jakość bulw nie tylko na polu, ale także podczas ich magazynowania w przechowalni. Dlatego w uprawie ziemniaków na chipsy zabiegi Altimą w dawce 0,4 l/ha są powtarzane w Żelaznej co 7 dni aż do momentu łącznego zabiegu z desykacją naci. Do tego celu Syngenta poleca szeroko sprawdzony w praktyce nieselektywny herbicyd Reglone 200 SL, niszczący zielone części roślin, a więc nie tylko nać, ale również chwasty.
Szeroką paletę preparatów ziemniaczanych firmy Syngenta uzupełniają m.in. herbicyd Fusilade Forte, zwalczający chwasty 1-liścienne, oraz insektycydy: Pirimor (na tzw. trudne mszyce), Karate Zeon (polecany do zwalczania mszyc – wektorów wirusów oraz stonki ziemniaczanej, gdy temperatura nie przekracza 20 oC) i Actara 25 WG, którą można bardzo efektywnie stosować w bardzo niskich dawkach (80 g/ha) niezależnie od temperatury. W Żelaznej jeden oprysk Actarą przeciw stonce, wykonany 2 lipca, prawdopodobnie w tym roku wystarczy, bo bieżący sezon nie zalicza się do trudnych, jeśli chodzi o ochronę ziemniaków przed tym zwykle bardzo groźnym szkodnikiem. Stosując Actare, która zabezpiecza ziemniaki przed stonką przez okres 2-3 tygodni, eliminuje się równocześnie zagrożenie ze strony mszyc, jako wektorów wirusów.
Marek Szczepański zapowiedział wprowadzenie przez firmę Syngenta nowych produktów ziemniaczanych m.in. do ochrony przed nicieniami i szkodnikami glebowymi (drutowcami), kolejnych fungicydów nowej generacji także przeciwko rizoktoniozie i alternariozie oraz nowego herbicydu. Zarazę można ograniczyć nie tylko fungicydami

Prof. Michał Hurej z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu – stały wykładowca na „Dniach Ziemniaka” w Żelaznej – zaakcentował, że zaraza ziemniaka jest jedną z zasadniczych przyczyn ograniczających plony tych płodów oraz pogarszających ich jakość. Przy wczesnym i silnym wystąpieniu choroby, plon bulw może być niższy nawet o połowę, a ich porażenie przed zbiorem może sięgnąć do 70%. Rolnik – zaznaczył profesor – nie ma oczywiście wpływu na pogodę i nie jest w stanie terminowo wykonać zabiegów, jeśli po ulewnych deszczach nie może wjechać na pole. Natomiast może z powodzeniem ograniczyć zagrożenie, eliminując źródła choroby (np. zimujące, porażone bulwy, sterty odpadowe ziemniaków uszkodzonych, a szczególnie chorych, samosiewy, porażone sadzeniaki). Do uprawy powinny być wybierane odmiany mniej wrażliwe na zarazę (czyli przede wszystkim ziemniaki krajowej hodowli). Bardzo istotny jest też właściwy dobór fungicydów do fazy rozwojowej ziemniaków. Najkorzystniejsze jest stosowanie profilaktyczne preparatów o działaniu systemicznym lub powierzchniowo-wgłębnym, co zapewnia trwałą ochronę, a przy tym pozwala ograniczyć liczbę zabiegów. Nie zawsze jednak można polegać tylko na środkach systemicznych. Do często popełnianych błędów należy zaliczyć zbyt późne wykonywanie pierwszego zabiegu, zbyt duże odstępy między opryskami, zapominanie o przerwanych zabiegach (np. z powodu deszczu), niedokładne pokrycie roślin cieczą roboczą, niedostosowanie ochrony do kierunku użytkowania ziemniaków i np. późne podejmowanie ochrony bulw kierowanych do przechowalni. Dla skutecznej ochrony przed zarazą bardzo istotne jest wykonywanie desykacji naci (ale nie przy użyciu Roundapu, bo służy on do innych celów), jak też korzystanie z systemu wspomagania decyzji w ochronie ziemniaków (np. Neg Fry).
... oceniła prof. Wiesława Chrzanowska z Oddziału IHAR w Młochowie, która zwróciła uwagę, że kiedyś największym zagrożeniem dla ziemniaków był wirus liściozwoju (PLRV), ale postęp w hodowli odpornościowej (Polska ma tutaj duże osiągnięcia) spowodował, że jest on dziś mniejszym problemem. Natomiast od 1994 r. coraz bardziej szerzy się wirus Y i choroba pierścieniowych nekroz bulw ziemniaczanych, wywoływana przez nowy, bardzo groźny szczep tego wirusa. Ten izolat wirusa Y nazwany PVYNTN powoduje brązowe, pierścieniowe plamy w miąższu bulw, uwidaczniające się podczas obierania i wysmażania płatków, co praktycznie dyskwalifikuje takie ziemniaki przede wszystkim w przetwórstwie na chipsy i frytki. Zwalczanie wirusa Y jest niesłychanie trudne, gdyż przenoszony jest on na kłujce mszycy w sposób nietrwały i bardzo szybko dostaje się pod skórkę liścia, zanim np. mszyca sama zginie lub zostanie zniszczona. Stąd – oprócz zwalczania mszyc – jedną z podstawowych metod ograniczenia negatywnego wpływu tego, jak i innych wirusów, jest hodowla i uprawa odmian o wysokiej odporności na te patogeny. Według przedstawionych przez prof. Chrzanowską wyników badań, odmiany ziemniaków pochodzenia zagranicznego są, z małymi wyjątkami, znacznie bardziej podatne na wirus Y niż odmiany polskie i w związku z tym wymagają częstej wymiany sadzeniaków. Natomiast podobna jest odporność polskich i zagranicznych odmian na pozostałe wirusy: liściozwoju, rattle (powoduje czopowatość bulw) i wirus M. Generalnie najwyższą (krańcową) odpornością na najgroźniejsze wirusy odznaczają się polskie odmiany ziemniaków skrobiowych.

Dyrektor RZD Żelazna – Edward Pawlik – spodziewa się, że w tym sezonie, charakteryzującym się od dłuższego już czasu częstymi opadami deszczu, gospodarstwo to w uprawie ziemniaków uzyska premię z tytułu… słabych gleb. W ub. roku zasadnicze plony zbieraliśmy – wyjaśnił szef zakładu – z „dołków”, których mamy niewiele, a w tym roku zbieramy „z górek”, a tych mamy więcej. Tegoroczna pogoda wpływa też na koszty uprawy ziemniaków. Przed rokiem plantacje ziemniaków były tutaj nawadniane średnio 7-8 razy, a każdy z tych zabiegów kosztował ok. 150-200 zł/ha. Była to więc inwestycja rzędu 4-4,5 ton ziemniaków tzw. handlowych.
Ten rok jest korzystny zwłaszcza dla ziemniaków wczesnych i średniowczesnych, posadzonych w normalnych terminach. W RZD Żelazna ziemniaki zajmują w br. około 213 ha, czyli o prawie 40 ha więcej niż w minionym sezonie. Areał ich uprawy został rozszerzony kosztem ograniczenia powierzchni zasiewów fasoli oraz zbóż. Jeśli idzie o ceny skupu, to w poszczególnych segmentach i okresach są one wyższe niż przed rokiem co najwyżej o 3,5 do 5%, podczas gdy koszty produkcji (bez wydatków na nawadnianie plantacji) wzrosły o 40% w stosunku do 2008 r. i o około 87% w porównaniu z sezonem 2007 r. Ziemniaki pozostaną jednak główną uprawą w tym gospodarstwie, choćby z tej racji – jak mówi dyr. Pawlik – że w gospodarstwie przeważają stosunkowo słabe gleby.
Na stoiskach i poletkach doświadczalnych różnorodną ofertę produktów oferowały plantatorom ziemniaków firmy: HZPC, Agrico-Holland, Solana, ADOB, Agrarada, Agroconsult, Agroskład, Bogdan, Box-Agri, Gumstad, Interagra, Kam-Rol, Łukomet, Omnivent, PRP, Remprodex, Rolsad, Scotts, Sfamasz, Timac Agro i Yara.

W Żelaznej po raz trzeci prezentowano efekty, jakie osiągają producenci na plantacjach ziemniaków i marchwi przy zastosowaniu nawozów granulowanych i dolistnych oferowanych przez tę firmę. Wszystkie preparaty wzbogacone są wyciągami z alg mającymi działanie antystresowe, wspomagające rozwój systemu korzeniowego, wpływające na korzystny przebieg fotosyntezy. Dla nas tak samo ważni są producenci, jak i same uprawy – podkreśla Lucyna Lewicka, Koordynator Działu Marketingu. – Dlatego istotnym elementem naszej działalności jest doradztwo – najpierw doradztwo, później sprzedaż – to dewiza, którą się kierujemy. Wydaliśmy właśnie broszurę poświęconą kompleksowemu programowi odżywiania ziemniaka, którą nieodpłatnie udostępniamy po raz pierwszy tu w Żelaznej. Dla nas ta impreza jest bardzo ważna również ze względu na fakt, że zjeżdżają się tu najwięksi specjaliści branży – jest zatem okazją nie tylko do działań marketingowych i sprzedażowych, ale też możliwość wymiany doświadczeń, zdobywania nowej wiedzy.

Firma zajmuje się reprodukcją i dystrybucją ziemniaków-sadzeniaków niemieckiej hodowli. Ma w ofercie 16 odmian, z których w Żelaznej promowano szczególnie trzy wczesne: Miranda, Natascha i Arcona, które znalazły się także wśród odmian prezentowanych w uprawach na poletkach doświadczalnych. W ofercie są również sadzeniaki bardzo znanej odmiany jadalnej Satina, a także Finessa, Primadonna, Red Lady czy odmiany chipowej Verdi.

Mamy świadomość, że dzisiaj na rynku ziemniaka liczą się głównie duzi producenci prowadzący specjalistyczne uprawy pod kątem konkretnej produkcji i konkretnego odbiorcy – twierdzi Rafał Sikora, Dyrektor Handlowy. – Tacy właśnie rolnicy przyjeżdżają do Żelaznej i szukają konkretnej, dobrej jakościowo oferty. My taką prezentujemy, choć nie jest to nasza pełna oferta, bowiem ostateczną – dotyczącą sadzeniaków (odmian i cen) – przygotowujemy na październik
Specjalnością firmy są m.in. nawozy dla warzyw gruntowych. Do Żelaznej przyjechali głównie z ofertą przeznaczoną dla specjalistycznych upraw ziemniaków.

W Polsce bardzo zmienia się rynek ziemniaków – uważa Wojciech Wojcieszek, przedstawiciel firmy. – Pokutują jednak nadal pewne stereotypy, które należy przełamać, gdyż są one szkodliwe dla tej produkcji. Powszechne jest na przykład twierdzenie, że ziemniak nie lubi wapna. Prawdą jest jedynie, że świeżo zwapnowane stanowiska były bardziej porażane parchem. W tej chwili odmiany są parchoodporne, a ponadto mówiąc o wapnie nie mamy na myśli wapnowania, ale preparaty, które nie podnoszą odczynu podłoża, ale dostarczają wapnia, który w uprawach jest często niedostateczny i niedostępny dla bulw, bowiem znajduje się zbyt głęboko.
W ofercie znalazły się również nowości, jak preparat Unica Calcium zawierający azot, potas i wapń w odpowiednich proporcjach zapewniających działanie plonotwórcze i poprawiające jakość warzyw.
Godne polecenia są również produkty z linii YaraVita – nawozy dolistne wysokoskoncentrowane, o dużej zawartości mikroelementów, zaspokajający potrzeby pokarmowe w krytycznych fazach wzrostu i rozwoju rośliny – dodaje Adam Kupczyk.

Po raz pierwszy przyjechali do Żelaznej jako wystawcy. Są dużą firmą handlową. Promowali nawozy dolistne dla ziemniaków, ale ich oferta obejmuje również produkty dla kukurydzy, zbóż czy rzepaku.
Na naszym poletku w tym roku nie mamy ziemniaków, lecz kukurydzę – przedstawiamy działanie preparatu Klepak i mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że efekt jest widoczny – przekonywał Łukasz Pietrkiewicz, Kierownik Oddziału Praga.
Firma handluje również nasionami rzepaku (m.in. mieszańce Mercure i Hydromel i odmiany ustalone: Chagall, Watalina, Forza) oraz zbóż: pszenicy (Potenzial, Retro, Leiffer, Zebel), jęczmienia (Campanile), pszenżyta ozimego (Pizarro), żyta ozimego mieszańcowego (Amato). Na stoisku wystawowym zaprezentowano także katalog na sezon jesień 2009.

W Żelaznej firma promowała m.in. odmiany ziemniaków holenderskiej hodowli. Jej przedstawiciel szczególnie polecał – w segmencie ziemniaków konsumpcyjnych – takie odmiany jak bardzo wczesna Carrera, tylko nieco późniejszy Berber oraz Dali i Victoria. Z kolei największy udział w rynku ziemniaków do przetwarzania na frytki ma Innowator – odmiana o płytkich oczkach i dużej wydajności bulw.
To bardzo specyficzna impreza – podkreślił w naszej rozmowie Piotr Pańczak, Prezes Zarządu. Zaproszeni zostają tu najważniejsi producenci ziemniaków i firmy zajmujące się tą uprawą. Rynek ziemniaka jest specyficzny – wszyscy poważni producenci tej branży dobrze się znają. Areał upraw ziemniaków sukcesywnie się zmniejsza i taka tendencja utrzyma się w najbliższym czasie – moim zdaniem w ciągu 10 lat dojdziemy w ilości upraw do poziomu Niemiec, czyli ok. 300 tys. ha. Jednak mimo coraz mniejszego areału, zwiększa się ilość ziemniaków na rynku, stąd rolnicy są bardzo zorientowani na konkretnego odbiorcę i to często warunkuje charakter upraw. Na plantacji w Żelaznej prezentowaliśmy trzy odmiany chipsowe: Courage, Taurus i Crisps4all, które mogą z powodzeniem konkurować z tak uznanymi na tym rynku ziemniakami chipsowymi, jak Lady Rosetta czy Hermes.

Firma co roku w Żelaznej prezentuje odmiany ziemniaków hodowli holenderskiej. Podobnie jak HZPC, również Agrico rozmnaża sadzeniaki w rejonie północnej Polski, a następnie rozprowadza je wśród plantatorów na terenie całego kraju. Prezes Agrico Polska, Ryszard Krupa (na zdjęciu po prawej: w rozmowie z Janem Marczakiewiczem, szefem dużego gospodarstwa w Chylicach) zachęcał do uprawy m.in. takich odmian, jak Arielle, Impala, Fresco, Fianna, Roko, Ditta, Sante oraz najnowszych – Almera i Riviera.