Marek Kalinowski - tekst i zdjęcia
Pod tym hasłem firma Syngenta Crop Protection kontynuuje polowe spotkania z rolnikami w całym kraju, ale od ubiegłego roku rozszerzyła formułę edukacyjną spotkań wprowadzając tzw. Projekt Demo. Jego celem jest możliwie jak najszersze i bezpośrednie dotarcie do rolników gospodarujących na powierzchni od 50 do 200 ha. Ta forma doradztwa na blisko 100 wybranych tzw. farmach warsztatowych w całym kraju okazała się bardzo rolnikom potrzebna. Pierwsze spotkania organizowano na przełomie marca i kwietnia, czyli przed stosowaniem herbicydów, regulatorów wzrostu i fungicydów na T1 w zbożach.

Drugi cykl spotkań na przełomie maja i czerwca odbywał się tuż przed koniecznością wykonania zabiegu drugą dawką regulatorów wzrostu i zabiegiem na T2 w zbożach oraz przed zabiegami fungicydowymi w rzepaku i herbicydowymi w kukurydzy. Terminy spotkań pozwoliły rolnikom na ocenę fitosanitarną upraw tuż przed planowanymi zabiegami, co było bezcenne w podejmowaniu decyzji o ochronie we własnych gospodarstwach. Z możliwości szkoleń w Projekcie Demo skorzystało ponad 10 tys. rolników. Inni przyjechali natomiast na Regionalne Dni Pola Syngenta, które odbywały się m.in. w Gospodarstwie Rolnym Tomasza Michalczyka w Rogóźnie-Zamku. Można tu było ocenić różne warianty ochrony oraz dowiedzieć się, jak na nie reagują poszczególne odmiany gatunków roślin. Obok firmowych standardów ochrony oraz znanych już preparatów, na polach pokazano kilka nowości, które pojawią się od przyszłego sezonu.
Rzepak ozimy jest rośliną, której żniwa już się rozpoczynają, a którą już za miesiąc trzeba będzie wysiewać. W ochronie tej uprawy Syngenta ma mocne atuty – zaprawę Cruiser OSR, herbicydy Colzor Trio i Fusilade Forte, fungicyd Amistar, insektycyd Karate Zeon i Reglone do desykacji. Colzor Trio 405 EC jest znanym już produktem, ale po przeglądzie i wycofywaniu substancji biologicznie czynnych, jego pozycja w odchwaszczaniu rzepaku znacznie wzrosła. Jest to zresztą jedyny na rynku herbicyd trójskładnikowy, o trzech różnych mechanizmach działania, co czyni go skutecznym, niezależnie od warunków glebowych i pogodowych. Zawiera chlomazon, napropamid i dimetachlor. Zwalcza szerokie spektrum chwastów, w tym 25 najważniejszych gatunków. Np. we Francji odchwaszcza się nim przedwschodowo aż 700 tys. ha rzepaku. Dlaczego?
– Z ogniw jesiennej agrotechniki najważniejsze jest uzyskanie pokroju z 10 liśćmi – mówił na Dniach Pola w Rogóźnie-Zamku Andrzej Bruderek z firmy Syngenta. – Jesienią wpływ nawożenia na budowanie struktury plonu oceniane jest na ok. 50-60%. Od wyboru odmiany zależy ok. 18% struktury plonu budowanej jesienią, ale ważniejszym czynnikiem od wyboru odmiany jest odchwaszczanie. Aż w 20% decyduje ono o wytworzonej jesienią strukturze plonowania rzepaku.
W Polsce odchwaszczanie rzepaku zaraz po siewie wykonuje się na ok. 60% areału. To, zdaniem Andrzeja Bruderka, najlepsza metoda, a Syngenta ma tutaj sztandarowy produkt – Colzor Trio. Herbicyd wyróżnia się tym, że posiada trzy substancje biologicznie czynne. Zwalcza dwuliścienne, ale też wyczyńca i mocno ogranicza samosiewy zbóż. Działa nawet w okresach umiarkowanej suszy zaraz po siewie, co wynika z różnej rozpuszczalności substancji czynnych i różnej głębokości ich przemieszczania się w glebie.
Obok wymienionych wcześniej produktów do ochrony rzepaku od przyszłego sezonu, a może nawet jesienią br., na rynku pojawi się Toprex 375 SC. Produkt zawierający paklobutrazol i difenokonazol jest zarejestrowany i stosowany na Węgrzech. Reguluje on rozwój i wzrost roślin – i to jest klucz jego działania, a ponadto zwalcza oczywiście groźne choroby rzepaku. W technologii ochrony będzie polecany do stosowania jesienią i wiosną. Dawka jesienna wzmacnia kondycję roślin, ogranicza ich ubytki i poprawia zimotrwałość, zwalcza suchą zgniliznę kapustnych i czerń krzyżowych. Działanie preparatu objawia się wzmocnieniem tkanek, niskim osadzeniem pąka wierzchołkowego, szeroką szyjką korzeniową i mocnym system korzeniowym. Toprex zastosowany wiosną redukuje wyleganie, synchronizuje kwitnienie, przez co łuszczyny dojrzewają równomiernie. Chroni też rośliny przed suchą zgnilizną kapustnych, czernią krzyżowych i szarą pleśnią.
Bardzo ciekawą cechą produktu, którą omówiła Bożena Szestowicka, zajmująca się doświadczeniami z tym produktem, jest pośredni jego wpływ (dzięki regulacji wzrostu i rozwoju) na synchronizację kwitnienia i dojrzewania. Uzyskany efekt zależy od stężenia kwasu aba odpowiedzialnego właśnie za dojrzewanie. Przy stosowaniu Topreksu łan ma lepszą strukturę – nie ma dominacji pędu głównego nad bocznymi i światło dociera w odpowiednich proporcjach do wszystkich pędów. To dlatego stężenie kwasu aba jest podobne w pędach bocznych i głównym, przez co wszystkie jednocześnie kwitną i dojrzewają.
Lumax 537,5 SE jest herbicydem od kilku lat stosowanym w kukurydzy w Stanach Zjednoczonych, a na naszym rynku pojawi się od przyszłego roku. Jego trzyskładnikowa kompozycja będzie taka sama, ale substancje biologicznie czynne w polskiej wersji będą w innych proporcjach – proporcjach dopasowanych do krajowych warunków klimatycznych i glebowych. Działanie herbicydu można było oceniać w Rogóźnie-Zamku. Jaka to ocena? Można rzec – celująca. Rzeczywiście Lumax czyści chwasty w kukurydzy, ale ważniejsze są informacje dlaczego jest tak skuteczny. Po pierwsze, jest to produkt kompletny – nie wymaga mieszania z innymi herbicydami – o szerokim spektrum działania, niszczący chwasty jedno- i dwuliścienne. Po drugie, pozwala on na swobodny wybór terminu stosowania, nieograniczony warunkami pogodowymi. Dzięki temu ten przed- i wcześnie powschodowy herbicyd pozwala odchwaścić kukurydzę aż do zbiorów jednym zabiegiem i w jednym terminie. Co jest bardzo istotne przy odchwaszczaniu kukurydzy – Lumax jest bezpieczny nawet dla najbardziej wrażliwych odmian i linii hodowlanych.
W czasie Dni Pola w Rogóźnie- Zamku zboża zaczynały poddawać się suszy, co zniekształcało nieco ocenę zdrowotności upraw chronionych według różnej intensywności programów. Zdaniem Marzeny Włodarskiej z firmy Syngenta – te różnice są i będą widoczne w plonach. Jak mówiła -– tegoroczna zima wpłynęła na mocne zagrożenie zbóż łamliwością podstawy źdźbła. Oceniając łany na oko, różnice w wyglądzie poletek pszenicy chronionych przed tą chorobą Uniksem, w porównaniu do innych programów, nie były widoczne. Przyczyną jest oczywiście susza, ale pierwsze wrażenie jest pozorne. Tam gdzie nie zastosowano Uniksu widać wpływ choroby chociażby w mniejszej ilości kłosków w kłosach pszenicy. Różnica będzie bardziej widoczna w końcowym plonie.
Drugi zabieg w pszenicy wykonany był preparatem Olimpus – głównie przeciwko septoriozie liści.Preparat jest w pewnym sensie „łamaczem” odporności septoriozy na zabiegi chemiczne i choć – z powodu suszy – efekt działania był trudny do zauważenia, to można mieć pewność, że plon po zastosowaniu tego preparatu będzie zdrowy. Najlepszym rozwiązaniem na wyczyszczenie kłosa z septorioz i fuzarioz jest zalecana do stosowania mieszanina Olimpusa z Arteą.
Oczywiście firma pokazała wiele wariantów ochrony zbóż, w tym technologie dwu- i trzyzabiegowe. To dlatego, że rolnicy uprawiają pszenicę na różnych poziomach intensywności, a ponadto z użyciem odmian różniących się podatnością na choroby. Różne programy – tanie i drogie – by plantatorzy mogli dopasować system do swoich warunków i poziomu intensywności produkcji. Oczywiście tam, gdzie nie ma zagrożenia łamliwością podstawy źdźbła, idealnym preparatem do pierwszego zabiegu w czasie strzelania w źdźbło jest Tilt Plus. Ten fungicyd morfolinowy działa w niższych temperaturach, nie dając szans mączniakowi, ale zwalcza też fuzariozy i inne choroby. Ekonomicznym rozwiązaniem na drugi zabieg fungicydowy, na ochronę kłosa i liścia flagowego, jest Artea.
– Pamiętajmy, że liść flagowy to są płuca dla rośliny, to fabryka asymilatów, gdzie wszystko się dzieje – podkreślał Piotr Lis z firmy Syngenta. – Kłos natomiast, należy traktować jako spichlerz, worek na ziarno. Dlatego niezwykle ważna jest ochrona, jak najdłuższe utrzymanie zieloności i jak największej powierzchni tych organów.
Piotr Surowiec z firmy Syngenta omawiał natomiast zastosowanie tych preparatów w jęczmieniu. Tilt Plus w pierwszym zabiegu uwalnia jęczmień od mączniaka, ale też od rdzy żółtej i karłowej, rynchosporiozy i plamistości siatkowatej. Jako drugi standard do ochrony liścia flagowego i kłosa w jęczmieniu polecana jest Artea
To standardy ochrony, które przy intensywnej produkcji można, a nawet trzeba wzmacniać i rozwijać. Wynika to m.in. z bardzo szybkiego tempa wzrostu i rozwoju jęczmienia. Od fazy pierwszego kolanka do wykłoszenia jęczmienia upływa zaledwie 20 dni i tu wystarczy Tilt Plus. Inna sytuacja panuje w dalszej części rozwoju. Od wykłoszenia do zbioru jęczmienia upływa jeszcze 2 miesiące i dlatego często warto na zbieg do ochrony kłosa i liścia flagowego do Artei dołożyć Amistar. To zagwarantuje kompletną, długą ochronę i uzyskanie tzw. złotego kłosa – cechy cenionej i pożądanej przez browary
W Rogóźnie-Zamku obok systemów ochrony można było porównać wiele odmian różnych gatunków roślin. Kolekcję odmian buraka cukrowego prezentował Stanisław Zmysłowski z Syngenta Seeds. Były też odmiany coraz częściej wybierane przez plantatorów a odporne na rizomanię, chwościka, a nawet mątwika. Odporność jest cechą, która nawet pokrojowo wyróżnia takie odmiany od tradycyjnych. Liście odmian z cechami odporności stoją w górę i na brzegach są bardzo silnie pofałdowane (falbankowe). Szczególnie ważna jest odporność buraków cukrowych na rizomanię. To choroba, z którą nie da się walczyć chemicznie. Przy rizomanii korzeń wyrasta tylko do 30–40% normalnej wielkości – tworzy się broda włośników – i burak taki ma znacznie mniej cukru
Taką kombinację zastosowano na polach pszenicy w Rogóźnie- Zamku, choć spodziewano się ryzyka niepowodzenia. Okazało się, że takie połączenie jest możliwe i zalecane, ale w jednym przypadku – przy zwalczaniu wszystkich chwastów i miotły, w szczególności w pszenicy. Generalnie Lintur zwalcza miotłę zbożową w 40–60% – czyli sam nie załatwia problemu w całości. W połączeniu Linturu z Axialem nie ma antagonizmu działania. Wręcz przeciwnie – następuje synergia (uzupełnianie) działania tych dwóch środków i prawdopodobnie to raczej zasługa Adigora (adiuwanta), z którym wykonuje się zabieg herbicydowy Aksialem. Dzięki takiemu połączeniu skuteczność Linturu na przytulię z ok. 85% (preparat solo) wskakuje na prawie 100% (preparat z Axialem + Adigor). To bardzo ciekawe spostrzeżenia i wyniki, które trzeba będzie potwierdzić w kolejnych doświadczeniach polowych.
Niestety, zaraza ziemniaczana staje się coraz bardziej agresywną chorobą. Uniezależniła się już od warunków pogodowych, a to oznacza, że niezależnie, czy jest ciepło, czy zimno, wilgotno, czy sucho – mocno zagraża ziemniakom. Zaraza występuje na plantacjach coraz wcześniej i przybywa w środowisku nowych, bardziej agresywnych ras tej choroby. Oczywiście firmy chemiczne robią wszystko, by dać rolnikom nowe, dobre i skuteczne rozwiązania. Pocieszające może być to, że wyczekiwany przez plantatorów fungicyd Revus w przyszłym roku będzie miał już rejestrację. A że jest skuteczny już od kilku lat, można było zauważyć na polowych demonstracjach pól doświadczalnych m.in. w Żelaznej. W czym tkwi siła i skuteczność działania Revusa? Preparat odznacza się skutecznym i długotrwałym działaniem niezależnie od warunków pogodowych i nawadniania, zapobiegając jednocześnie uodparnianiu się zarazy. Mandipropamid zawarty w fungicydzie jest jedyną w swoim rodzaju substancją aktywną, a technologia LOOK+FLO jak magnez przykleja krople oprysku do blaszki liściowej, a już po godzinie od zabiegu przyczynia się do tego, że woda z opadów lub z deszczowni spływa z liści jak po kaczce. Dlatego już po godzinie preparat nie zostanie zmyty przez deszcz, a liście zaraz po opadach szybko będą suche. Rewus ma działanie kontaktowe i wgłębne, i najlepsze efekty przynosi przy stosowaniu zapobiegawczo. Jest bardzo przydatny do zabiegów, które trzeba wykonać między opadami deszczu. Wkrótce wrócimy do jego charakterystyki i efektów plonotwórczych, o których będzie mowa na Dniach Pola w RZD w Żelaznej.